Wszystko zaczęło się dość normalnie, zwykły dzień jednego z najpopularniejszych chłopaków w szkole. Właśnie wtedy dostałem zaproszenie na imprezę od dziewczyny, w której zakochał się mój najlepszy przyjaciel, Oliver. Nie był on osobą zbytnio towarzyską, ale znaliśmy się od dzieciństwa i spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę.
-W końcu beze mnie tam będzie nudno, co nie? -powiedziałem przyjmując zaproszenie od uroczej niewysokiej blondynki, która na twarzy miala szeroki usmiech, jednak w tamtym momencie nie potrafiłem przypomnieć sobie jej imienia.
Szedłem z kartką papieru przez szkolny korytarz do swojej szafki, w której znajdowało się dużo moich rysunków przywieszonych dość niedawno. Po jej otwarciu zacząłem się im przyglądać z dumą i nagle podbiegł do mnie dużo niższy chłopak o czarnych włosach oraz niebieskich oczach, przy okazji odrobinę mnie przestraszył
-To twoje Jesse? - mówił Oli z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Ach...- westchnąłem po czym szybko zamknąłem szafkę próbując ukryć naklejone obrazki - Nie.. znalazłem to gdzieś.
-Co to za kartka?- zapytał z zaciekawioną miną
-Zaproszenie na imprezę od tej małej blondynki, nie pamiętam jak miała na imię, myślałem że ty też...- w tym momencie zobaczyłem zrezygnowaną twarz Olivera - w sumie mogę zabrać cię ze sobą, nie sądzę by miała coś przeciwko, wygląda na miłą osobę.
-Naprawdę? Zrobiłbyś to dla mnie? -kiedy to powiedział na jego twarzy znów zagościł szeroki uśmiech.
W sumie tak to się zaczęło, później poszliśmy na tą imprezę i wyszło na to, że wszyscy dość dużo wypili, szczerze mówiąc, nie do końca tam mi się podobało, całkowicie nie moja bajka.
W pewnym momencie przyszła Alex, organizatorka imprezy, w końcu udało mi się zapamiętać jej imię, bo tego wieczoru Oliver wypowiadał je 329849023 razy. Muszę powiedzieć, że w tamtym momencie nie był sobą, nawet zaproponował mi coś w rodzaju gry z której nie byłem do końca zadowolony, ale jestem osobą, która nie lubi przechodzić obojętnie, gdy ktoś rzuca mi wzywanie.
-Wiem, że nie byłbyś zdolny przyjść do szkoły przebrany za kobietę.- mówiąc to na tyle głośno, że większość osób zwróciła na nas uwagę, dosłownie na sekundę zerknął w stronę Alex, żeby sprawdzić czy ona też tego nie zrobiła i tak właśnie się stało. Wszyscy patrzyli na nas z zaciekawieniem i czekali na moją odpowiedź, nagle do całej tej sprawy wmieszał się Nick, wysoki ubrany w skórzaną kurtkę czarnowłosy dwudziestolatek i powiedział coś w stylu;
-''Jeśli tego nie zrobisz, dopilnuję żeby moi chłopcy się tobą zajęli'' - patrzył mi prosto w oczy, a ja przypomniałem sobie te wszystkie plotki o jego kolegach.
W naszej szkole mówiono, że są oni dość niebezpieczni (no i to, że lubią ładnych chłopców, takich jak ja). W sumie nie do końca się tym przejąłem i nawet bez takiej ''zachęty'' uznałem to za całkiem zabawne.
-Dla mnie nie ma problemu- powiedziałem to nie przejmując się Nickiem i patrząc prosto w oczy Olivera, byłem trochę zły, ale pomyślałem, że to dla mnie nic szczególnego.
Po paru godzinach impreza dobiegła końca, była dość nudna, Nick ze swoimi kolegami zaczęli demolować dom Alex, więc dziewczyna grzecznie wyprosiła ich stamtąd. Za nimi wyszło pełno osób, najprawdopodobniej byli razem z nimi. Blondynka od tamtego zdarzenia przez cały czas patrzyła na mnie, szczerze mówiąc nie chciałem tego, przecież powinna zwrócić uwagę na Olivera.
Po chwili spojrzałem na niego i uznałem, że dla niego także jest to koniec imprezy, nie wyglądał zbyt dobrze, więc zabrałem go ze sobą do domu.
Dwa dni później postanowiłem spełnić zadanie, które zlecił mi mój przyjaciel, myślałem, że dla kogoś takiego jak ja nie jest to ciężkie wyzwanie. W tamtym momencie cieszyłem się, że mieszkam sam i z tego, że nie muszę dzielić mieszkania ze swoim bogatym, myślącym tylko o sobie ojcem. W sumie dobrze, bo nie chciałbym, żeby ktokolwiek zobaczył mnie w damskich ubraniach, szczególnie on.
Znalazłem jakieś rzeczy pozostawione przez moją siostrę, nawet nie pamiętam w jakim kolorze i szybko ubrałem na siebie, nie wyglądałem tak źle, pomyślałem coś w stylu;
''Nawet jako dziewczyna byłbym zajebisty'' i wyszedłem z domu, jak gdyby nigdy nic, szedłem do szkoły i po jakiś 10 minutach na placu spotkałem Olivera i młodszych ''chłopców'' Nicka. Oliver spojrzał na mnie, jakby zobaczył ducha, po czym tamci zaczęli śmiać się ze mnie i wzywać, a on do nich dołaczył. Byłem zły, cholernie zły, zrobiłem to tylko dlatego, żeby jakaś blondynka, której imienia nie potrafię do końca zapamiętać zwróciła na niego uwagę, a on zachował się tak jakby nigdy mnie nie znał, jakbym był dla niego zwykłym śmieciem. Pomyślałem, że mam wyjebane na to całe ich wyzwanie i poszedłem do domu, nie mogłem tego wszystkiego dłużej słuchać. Kolejnego dnia było to samo chociaż przyszedłem normalnie, ubrany w czarne spodnie i koszulkę, najprawdopodobniej koszulka zespołu Iron Maiden, bo była to jedna z moich ulubionych.
Oni nadal się ze mnie naśmiewali, wyzywali, bywało też tak, że przychodziłem poobijany ze szkoły. Przez ten cały czas ta sama blondynka patrzyła jak przez to przechodzę, nie wiem czego chciała, mam nadzieję, że nigdy nie będę miał z nią zadnego blizszego kontaktu.
Po kilku dniach nieobecnosci w szkole odrobine wstawiony, poszedłem tam tylko po to by zawołać tego smiecia, Olivera. Wyglądał jakby miał zaraz zemdleć, nie było z nim dobrze kiedy usłyszał jak wołam go po imieniu i każę mu do siebie podejść. Szedł za mną aż do momentu gdy wyszliśmy z budynku szkoły i nagle zadzwonił dzwonek. Wtedy patrząc mu prosto w oczy zdzieliłem go na tyle mocno, że stracił przytomność. Przytargałem go do mojej piwnicy, co było dość prostym zadaniem, bo należał do drobnych osób.
Przywiązałem go tak aby nie mógł się stamtąd wydostać, po czym pomalowałem go czerwoną szminką mojej siostry. Czekałem aż się ocknie, a kiedy tak się stało wziąłem do ręki garść tabletek.
-CO TY ROBISZ?!- zapytał ze strachem w oczach
-A jak myślisz?- zwyczajnie powiedziałem z obojętnym wyrazem twarzy patrząc mu prosto w oczy po czym zawiązałem mu je czarną chustą.
-PRZEPRASZAM...- wykrzyczał przerażony
Zacząłem mu wpychać do buzi garść tabletek, które wypluwał i wtedy zobaczyłem, że chusta jest cała mokra od jego łez. Gorączkowo zaczął się tłumaczyć, że tamci mu grozili, ale mnie to nie obchodziło, chciałem zemsty, tylko jego strach był dla mnie satysfakcjonujący w tamtym momencie. Nagle wpadło do pomieszczenia paru policjantów, którzy mierzyli do mnie z pistoletów, a ja podniosłem ręce w górę wyrzucając z nich tabletki. Wtedy chyba urwał mi się film, bo nie do końca pamiętam co zdarzyło się dalej, pamiętam tylko rozmowę z moim ojcem, mówił, że wyciągnie mnie z tego, ale nie obejdzie się bez kary.
Tak właśnie trafiłem do szkoły dla nastolatków, którzy dokonali pewnych przewinień, co moim zdaniem było dla mnie dość łagodną karą, ale od czego są bogaci rodzice, prawda? Wtedy pomyślałem, że nie jest tak źle, w końcu nikogo nie zabiłem (chyba) jedyne czego chciałem to odrobinę go nastraszyć, w sumie nie widziałem Olivera od tamtego czasu i myślę, że nigdy więcej nie będziemy chcieli się spotkać, a tego co zrobiłem, nie żałuję ani trochę.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz