-Cześć, jestem Evan i prawdopodobnie będziesz musiał wytrzymać ze mną dość długi czas.-podeszłam i wyciągnąłem pewnie dłoń w stronę nieznajomego. Obserwowałem jego twarz, ale w momencie, gdy zauważyłem, że coś nie tak jest z jego nosem, zjechałem niżej. Miał ogromną, szkarłatną plamę na koszulce. Zrobiłem krok w tył, kąciki moich ust zgięły się w drugą stronę, a moja wyciągnięta ręka prawie ugięła się ku dołowi. - Widzę, że już pierwszego dnia nie próżnowałeś...
wtorek, 11 kwietnia 2017
I 2 I Evan
Nie do końca wiedziałem co robić. Nie uśmiechało mi się za bardzo
wychodzić stąd i szukać sobie towarzystwa. Z nudów otworzyłem ogromną
walizkę i przeglądałem różnorakie rzeczy, które przytargałem ze sobą.
Naglę, usłyszałem kliknięcie klamki za moimi plecami, więc szybko się w
tym kierunku obróciłem. W szeroko rozwartych drzwiach stanął chłopak
mniej więcej mojego wzrostu. Nie widząc mnie przy samym wejściu,
bezceremonialnie rzucił torbę, którą trzymał, na ziemie. Gdy wreszcie
uniósł tęczówki w moją stronę, wyglądał jak spetryfikowany. Nie odezwał
się nawet słowem, a jego oczy się rozszerzyły. Nie do końca wiedziałem,
jak na to zareagować, wiec po prostu staliśmy w ciszy, jednak widząc, że
chłopak chyba nawet nie mrugał, przełknąłem głośno ślinę i wysiliłem
się na szeroki uśmiech.
-Cześć, jestem Evan i prawdopodobnie będziesz musiał wytrzymać ze mną dość długi czas.-podeszłam i wyciągnąłem pewnie dłoń w stronę nieznajomego. Obserwowałem jego twarz, ale w momencie, gdy zauważyłem, że coś nie tak jest z jego nosem, zjechałem niżej. Miał ogromną, szkarłatną plamę na koszulce. Zrobiłem krok w tył, kąciki moich ust zgięły się w drugą stronę, a moja wyciągnięta ręka prawie ugięła się ku dołowi. - Widzę, że już pierwszego dnia nie próżnowałeś...
-Cześć, jestem Evan i prawdopodobnie będziesz musiał wytrzymać ze mną dość długi czas.-podeszłam i wyciągnąłem pewnie dłoń w stronę nieznajomego. Obserwowałem jego twarz, ale w momencie, gdy zauważyłem, że coś nie tak jest z jego nosem, zjechałem niżej. Miał ogromną, szkarłatną plamę na koszulce. Zrobiłem krok w tył, kąciki moich ust zgięły się w drugą stronę, a moja wyciągnięta ręka prawie ugięła się ku dołowi. - Widzę, że już pierwszego dnia nie próżnowałeś...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz