niedziela, 11 lutego 2018

Jesse 3

Dopiero po chwili, gdy uslyszalem glos nowego wspollokatora, obudzilem sie jakby z chwilowego snu. Lekko zmieszany widzac jego wyraz twarzy i to jak patrzy na moja zakrwawiona koszulke postanowilem przywitac sie, co powinienem zrobic juz przy samym wejsciu, a nie wpatrywac sie w niego jak w kawalek pizzy z duza iloscia sera (to chyba jedyne dobre porownanie do tego w jaki sposob to zrobilem).
-Czesc, umm, mialem maly wypadek.....-powiedzialem energicznie lapiac go za reke, lekko przyciagajac go do siebie.
Spojrzalem mu w oczy i po paru sekundach odsunalem sie, odrobine zaklopotany puscilem jego dlon.
-Mam na imie Jesse, milo mi cie poznac. -powiedzialem, po czym spojrzalem w lustro obok nas i zobaczylem jak glupkowato wygladam w opatrunku zalozonym przez pielegniarke. 
Moze to troche dziwnie zabrzmi, ale w tamtym momencie wolalbym wygladac troche lepiej i zrobic na nim lepsze wrazenie. Niestety moja brudna koszulka i obolaly nos nie pomagaly mi w tym. 
W tamtym momencie pomyslalem, ze najlepiej bedzie jesli zabiore moja niechlujnie rzucona torbe na ziemie i skieruje sie do mojej czesci pokoju, bo zachowywalem sie dosc dziwacznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz